piątek, 13 lutego 2009

Mój pierwszy raz...z funduszami inwestycyjnymi.

Długo milczałem. Było to spowodowane po części sesją egzaminacyjną – ulubionym okresem każdego studenta. Jednak nie pozostawiłem swoich pieniędzy samych sobie i zaprzęgłem je do roboty. Bez żadnych spektakularnych ruchów – ot kolejne bezpieczne lokowanie kapitału i dalsza dywersyfikacja portfela.

Choć usługę 'Supermarket Funduszy Inwestycyjnych' mam aktywną od około dwóch lat – uruchomiłem ją w czasie 'bumu inwestycyjnego' – to do tej pory nie zdecydowałem się zakupić jednostek uczestnictwa w żadnym funduszu. Aż do teraz.

Mój wybór padł na fundusz obligacji PKO/CS Obligacji Długoterminowych (zdaję sobie sprawę, że przegapiłem najlepszy moment na zakup) oraz Legg Mason Akcji. Zakupu dokonałem na początku miesiąca i jak na dzień dzisiejszy jestem na plusie ;-). Jednostki zostały nabyte w stosunku 80% f. obligacji i 20% f. akcji.

Dlaczego akurat te dwa? Cóż przy wyborze kierowałem się kilkoma kryteriami. Jeśli chodzi o fundusz obligacji to interesowało mnie jaką stopę zwrotu osiągnęły w okresie półrocznym i rocznym, opłaty za prowadzenie oraz stosunkowo niski próg pierwszej wpłaty, oraz wpłat następnych. W funduszach akcji interesowało mnie w zasadzie tylko niski próg wpłaty pierwszej i kolejnej oraz niewielkie opłaty za prowadzenie – jeśli chodzi o wyniki wszystkie fundusze akcji prezentują się raczej mizernie co odzwierciedla sytuację na GPW. 

Oczywiści nie mam zamiaru poprzestać tylko na tych dwóch funduszach i w kolejnych miesiącach będę dokupował kolejne. O tych inwestycjach myślę w zdecydowanie dłuższym terminie i nie straszne mi są okresowe spore wahania – w końcu fundusze akcji mają co odrabiać i powolne skupowanie ich jednostek uczestnictwa uważam za dobry pomysł.

Poza tym wpłynęły już pierwsze raty z Kokosa. Dwie w terminie, jedna niestety jest opóźniona – co oczywiście niezbyt mnie cieszy.

Jeśli jeszcze ktoś nie zauważył po prawej stronie umieściłem widget Flakera – brakowało mi miejsca w którym mógłbym wrzucać krótkie notki nie związane do końca z tematyką tego bloga.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Szybkie czytanie - remedium na stosy książek?

Liczba książek na mojej liście do przeczytana wciąż rośnie. Na miejsce jednej przeczytanej wchodzą dwie nowe. Do tego wszystkiego okres sesji i składania pracy dyplomowej nie sprzyja rozwijaniu się czytelniczo. Czy nie ma dla mnie ratunku?

A gdyby tak przyswoić sobie umiejętność szybkiego czytania? Perspektywa skrócenia czasu poświęcanego na lekturę jest naprawdę kusząca - stąd, między zgłębianiem sekretów podręczników akademickich, poradników biznesowo - giełdowych i powieści fantastyczno - kryminalno - awanturniczo - przygodowych, wcisnąłem jeszcze 'Podręcznik szybkiego czytania' T. Buzan'a .

Przewertowałem go i rozpocząłem wdrażanie 'poprawek' mających zaowocować przyśpieszeniem połykania opasłych tomiszczy. Jednak mam pewne wątpliwości. Tyczą się one zrozumienia tak 'błyskawicznie szybko czytanego tekstu'. Ile z tego wszystkiego zapamiętam? Według Tonego ok. 60 - 80% informacji, ale jak to będzie w rzeczywistości, czas pokaże.

W internecie można znaleźć wiele interesujących stron dotyczących tej tematyki. Również darmowe kursy. Jak jest z ich jakością? Trudno mi to ocenić i tylko od ciebie drogi czytelniku zależy czy jesteś gotowy zapłacić grube pieniądze za kurs stacjonarny, pod opieką trenera, czy w zupełności wystarczą ci rady pasjonatów zamieszczone w internecie.

Od siebie pragnę dodać, że tylko wprowadzenie nawyku czytania ze wskaźnikiem wyraźnie poprawiło moją szybkość czytanych słów na minutę. Być może pożytek z nabywanej właśnie umiejętności w tej sesji będzie niewielki, ale nie sposób dziś prorokować jej wpływu na przyszłość.

środa, 21 stycznia 2009

Kaizen na co dzień.

Czym jest kaizen? Słowo to oznacza 'ciągłe udoskonalanie'. Kaizen to japońska filozofia zarządzania, której główną zasadą jest ciągłe zaangażowanie i chęć podnoszenia jakości firmy i produktu.

Opiera się ona na dwóch głównych elementach:
  • ulepszanie i zmiany na lepsze;
  • toczący się ciągły proces;
Dziesięć zasad kaizen (za pl.wikipedia.org/wiki/Kaizen):
  1. Problemy stwarzają możliwości;
  2. Pytaj 5 razy „Dlaczego?” (Metoda 5 why);
  3. Bierz pomysły od wszystkich;
  4. Myśl nad rozwiązaniami możliwymi do wdrożenia;
  5. Odrzucaj ustalony stan rzeczy;
  6. Wymówki, że czegoś się nie da zrobić są zbędne;
  7. Wybieraj proste rozwiązania – nie czekając na te idealne;
  8. Użyj sprytu zamiast pieniędzy;
  9. Pomyłki koryguj na bieżąco;
  10. Ulepszenie nie ma końca;
Gdy pierwszy raz usłyszałem o kaizen zacząłem się zastanawiać czy filozofia, skierowana głównie dla firm może się sprawdzić w życiu co dziennym. Do jakich wniosków doszedłem? Oczywiście, że TAK! Drobne zmiany mające usprawnić nasze życie, podnieść jego jakość albo jakość naszych czynności, z powodzeniem można, ba należy, wprowadzać. Czy to jest parzenie herbaty, zorganizowanie miejsca pracy czy poprawa życia seksualnego - nie ma to znaczenia. Warto pracować nad poprawą drobnych elementów składających się na większą całość.

Chyba nie muszę wspominać, że kaizen można z powodzeniem praktykować również w kwestiach związanych z finansami.

sobota, 17 stycznia 2009

Droga do bogactwa.

Powszechnie przyjmuje się, że bogaci stają się jeszcze bogatsi, a biedni wciąż biednieją. Ci ostatni często nie widzą szansy na polepszenie swojej sytuacji - ledwo wiążą koniec z końcem, popadają w spiralę zadłużenia, a ich życie bardziej przypomina wegetację. Zamiast cieszyć się wspaniale spędzanym czasem popadają w marazm i przygnębienie. Nie wiedzą oni, że aby wyjść z tego nieprzyjemnego stanu i wstąpić na drogę prowadzącą do bogactwa wystarczy zastosować się do kilku wskazówek. Oto one:

  1. Oszczędzaj - regularnie odkładaj przynajmniej 10% swoich dochodów na rachunku oszczędnościowym, lokacie czy też wpłacaj do funduszu inwestycyjnego. Jeśli jesteś zadłużony spłać wszystkie swoje długi - w przypadku gdy twoje zadłużenie jest spore i u kilku wierzycieli pomyśl o kredycie konsolidacyjnym (dzięki niemu będziesz miał tylko jedną ratę, która dodatkowo może być niższa), pozostałe pieniądze przeznacz na bieżące wydatki.
  2. Kontroluj swoje wydatki - przez 2, 3 miesiące skrupulatnie notuj wszystkie zakupy, przeanalizuj swoją listę, zobacz czy z czegoś możesz zrezygnować - pieniędzy ma ci starczyć na bieżące potrzeby, ale również musisz coś odłożyć.
  3. Spraw aby twoje oszczędności zaczęły pracować na siebie - inwestuj, szukaj najlepiej oprocentowanych lokat, funduszy które osiągnęły najlepszą stopę zwrotu; jeśli masz dość odwagi zacznij grać na giełdzie.
  4. Postaraj się o dodatkowe źródło dochodu - skorzystaj ze swoich talentów, z pewnością jakieś posiadasz; możesz sprzedać zbędne graty zalegające w piwnicy - w tym punkcie ogranicza cię tylko twoja kreatywność.
  5. Nie trać pieniędzy - może to być trudne, szczególnie jeśli lubisz ryzykować; pamiętaj że twoim celem jest pomnażanie kapitału, a nie bezsensowne jego tracenie.
  6. Inwestuj w siebie - podnoś swoje kompetencje zawodowe i osobiste, bierz udział w szkoleniach, ucz się języków - może to zaprocentować podniesieniem twoich dochodów.
  7. Bądź cierpliwy - efekty nie przyjdą od razu; zawsze musisz pamiętać o swoim celu, nie możesz nigdy tracić go z pola twojego widzenia; nie poddawaj się.

To o czym napisałem to nic nowego. Intuicyjnie z pewnością wiedziałeś o tym wszystkim wcześniej, ważne jednak aby w końcu zacząć działać i zacząć zmieniać swoje życie!

czwartek, 15 stycznia 2009

Czy będą z tego kokosy?

Mój portfel stał się nieco nudny, nic wielkiego się w nim nie dzieje. Duża część kapitału ulokowana została na lokacie, reszta czeka sobie spokojnie na inwestycje. Na giełdę przyjdzie czas trochę później - gdy przestanie być dla mnie tak wielką tajemnicą.

Zainspirowany nieco wpisem na stronie Marcina (www.rentier-blog.pl) na temat inwestycji alternatywnych postanowiłem przyjrzeć się bliżej serwisom typu social lending i spróbować swoich sił w kilku inwestycjach.

Czym jest social lending? To pożyczanie sobie pieniędzy, bez pośrednictwa instytucji finansowych, na określony procent. W Polsce platformami kontaktującymi osoby zainteresowane tego typu usługami są Kokos.pl, Finansowo.pl oraz Monetto.pl. Do największych zachodnich graczy należą serwisy Zopa.com i Prosper.com.

Na swój celownik wziąłem Kokos.pl, z dwóch powodów. Po pierwsze reklamuje się jako największy i najbezpieczniejszy serwis pożyczkowy w Polsce - a dla mnie, potencjalnego inwestora, są to elementy nie bez znaczenia. Po szczegóły odsyłam do wspomnianego wyżej wpisu Marcina. Po drugie nie przemawia do mnie próba budowy społeczności pożyczkobiorców i dawców - a tak to wygląda w pozostałych serwisach.

Zdecydowałem się przeznaczyć na zabawę w Kokosie 200 zł - jest to kwota której ewentualną stratę jestem w stanie przeżyć.

Jako, że udzielanie pożyczek określiłbym jako inwestycje wysokiego ryzyka (zawsze możemy trafić na nieuczciwych pożyczkobiorców) warto opracować, przed przystąpieniem do pożyczania, strategię inwestycyjną. Aby zminimalizować ryzyko trafienia na oszusta zdecydowałem się udostępniać swoje środki osobą z co najmniej jedną zieloną gwiazdką (gwiazdki to system raiting'owy Kokosu - z zasady im więcej tym lepiej), terminowo spłacającą poprzednie pożyczki, która wzbudzi moje zaufanie (bardzo subiektywne, opiera się to w głównej mierze na oszacowaniu czy dochód takiej osoby wystarczy na pokrycie rat i przeżycie). Pożyczek będę udzielał na krótki okres - 3 i 6 miesięcy. Ryzyko jest spore, jednak jeśli zobaczę, że funkcjonuje to dobrze, rozważę powiększenie sumy inwestycyjnej. Oczywiście zysk z odsetek (o ile będzie) reinwestuję.

Aktualnie zainwestowane 150 zł
- 100 zł na 5% (dwie zielone gwiazdki) - potencjalny zysk = 5 zł
- 50 zł na 6,5% (dwie zielone gwiazdki) - potencjalny zysk = 3,25 zł
- 50 zł na 6% (jedna zielona gwiazdka) - potencjalny zysk = 3,01 zł
Wszystkie pożyczki są na 3 miesiące.

Jak to wygląda od strony pożyczkobiorcy? Cóż osoba potrzebująca środków finansowych, jeśli zyska zaufanie pożyczkodawców może w ciągu kilku godzin uzyskać potrzebną kwotę. W porównaniu do profesjonalnych instytucji udzielających pożyczek na krótki okres, koszty takiej pożyczki są niewielkie (odpadają koszty manipulacyjne). Na przykład dla kwoty 2,500 zł pożyczonych na 12 miesięcy koszt pożyczki w profesjonalnej firmie finansowej (np. Provident) wyniesie 748,50 zł (oprocentowanie - 308,50 zł; koszty dodatkowe - 440 zł), ta sama kwota pozyskana z Kokosa i oprocentowana na 16% oznacza dla pożyczkobiorcy koszt 400 zł (można zaoferować oczywiście niższy procent).

Kokos.pl daje zarobić również w inny sposób. Działa tam program partnerski, w którym za każdego pozyskanego użytkownika możemy otrzymać 15 zł (szczegóły w regulaminie!). Więc skoro nic poza umieszczeniem linka robić nie muszę, a potencjalnie może mi to przynieść korzyść, przystąpiłem do tego pp. Zaznaczam jednocześnie, że jeśli kokos.pl nie spełni moich oczekiwać lub stracę wszystko natychmiast rzeczone linki znikną z tej strony! W końcu nie warto promować czegoś w co się nie wierzy.

I na koniec kilka uwag. Żeby takie serwisy mogły się rozwijać potrzebne są osoby gotowe zainwestować swój kapitał, jeśli ich zabraknie to klops. Jedynym sposobem na ściągniecie ich jest uczciwość pożyczkobiorców, bez tego to nie ma sensu.

Co jakiś czas będę wrzucał na bloga raporty z pola walki. Wszystkich zainteresowanym innym spojrzeniem na inwestycje zachęcam do rejestracji w Kokos.pl.

wtorek, 13 stycznia 2009

Komputer to drogie hobby?

Zakup komputera wiąże się ze sporym wydatkiem, a jeśli nie służy ci on do pracy może nigdy się nie zwrócić. Często dochodzą koszty dodatkowe, takie jak opłaty za internet czy zakup opcjonalne oprogramowania. Czy można poszukać tutaj oszczędności? Oczywiście, że tak! Oto kilka wskazówek gdzie ich szukać.

1. Zakup komputera - przed ostatecznym podjęciem decyzji warto się zastanowić do czego będziemy go używać. Czy ma to być sprzęt typowo biurowy, multimedialny czy może urządzenie służące do hardcorowego grania. Komputery biurowe są z reguły najtańsze, a zaawansowane urządzenia dla graczy najdroższe (oczywiście pomijam tutaj specjalistyczny sprzęt jak np. serwery). Na tym etapie warto również się zastanowić, czy nie zrezygnować z systemu operacyjnego firmy Microsoft - możemy na tym zyskać nawet ok 300 zł (czym zastąpić produkty MS dowiesz się w punkcie drugim).

Gdy już wiemy czego chcemy porównajmy ceny podobnych zestawów w sklepach lokalnych i tych internetowych. Ceny w tych ostatnich mogą być kilkadziesiąt % niższe niż w tradycyjnych sklepach. Błogosławieństwem dla poszukujących oszczędności są porównywarki cen - w których mamy możliwość wyszukania najlepszych ofert wśród sklepów wirtualnych. Warto sprawdzić ceny na kilku porównywarkach - zaskakujące jak bardzo ich oferty mogą się różnić!

Wiele osób obawia się zakupów w e-sklepach, moim zdaniem niepotrzebnie. Towar najczęściej dostarczany jest kurierem i nierzadko sprzęt objęty jest gwarancją typu door-to-door (uszkodzony sprzęt trafia do serwisu za pośrednictwem firmy kurierskiej, jest on odbierany od nas bezpośrednio i po naprawie znów wraca w nasze ręce).

2. Oprogramowanie to kolejny element układanki składającej się na koszta użytkowania. System operacyjny, pakiety biurowe i aplikacje graficzne mogą skutecznie zrujnować nasz budżet. Ale i na to jest rada.

Zamiast kupować drogie programy można poszukać w sieci ich darmowych odpowiedników. System Windows Vista możemy zastąpić którąś z darmowych dystrybucji linux'a - osobiście używam systemu Ubuntu, czasy w których linux był niezdatnym do domowego użytku gadżetem bezpowrotnie minęły (jeśli nie wiesz którą z dystrybucji wybrać zajrzyj na stronę www.jakilinux.org).

Pakiety biurowe to kolejny drenujący nasze kieszenie software. Zamiast niego możemy spokojnie używać darmowego OpenOffice'a. A jeśli rzadko kiedy wykorzystujemy komputer do pracy biurowej w zupełności może nam wystarczyć aplikacja przygotowana przez giganta Google - obsługiwana jest z poziomu przeglądarki.

Do obróbki fotografii zamiast koszmarnie drogiego Adobe Photoshopa polecam (tak zgadłeś) zupełnie darmowego GIMP'a. Jeśli z kolei zajmujesz się obróbką grafiki 3d narzędziem które pozwoli ci zaoszczędzić nieco funduszy jest Blender.

W internecie możesz znaleźć więcej przykładów zupełnie darmowych aplikacji, które z powodzeniem mogą zastąpić typowo komercyjne narzędzia.

Jeśli z jakichś względów nie możesz zrezygnować z platformy Windows, wiedz że w większości darmowe programy będą pod nią również obsługiwane.

3. Internet w Polsce wciąż jest zdecydowanie za drogi. jednak jeśli dobrze się rozejrzysz to i tutaj możesz co nieco zaoszczędzić. Na twoim lokalnym rynku może działać mały dostawca usług internetowych, który za rozsądne pieniądze podłączy cię do sieci. Możesz obniżyć koszty przez dzielenie łącza z kilkoma osobami (niektórzy operatorzy na to pozwalają).

Te drobne oszczędności mogą złożyć się na ładną kwotę, która będziesz mógł zainwestować ;-)

niedziela, 11 stycznia 2009

1% podatku dla Organizacji Pożytku Publicznego

Początek roku to tradycyjnie okres rozliczeń z fiskusem. Po całym roku pomnażania kapitału warto pamiętać o możliwości przekazania 1%  podatku dla Organizacji Pożytku Publicznego. Z pewnością widziałeś w drodze do pracy czy szkoły plakaty lokalnych OPP proszących o wsparcie, nie zapomnij w tym roku wspomóc którąś z nich! 

Kto może wspomóc te organizacje?

  1. podatnicy uzyskujący dochód z odpłatnego zbycia papierów wartościowych oraz pochodnych instrumentów finansowych;
  2. podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych;
  3. podatnicy opodatkowani ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych oraz podatnicy objęci liniową 19 - procentową stawką podatku;

Lista wszystkich OPP uprawnionych do otrzymywania 1% podatku opublikowana została w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej Monitor Polski z dnia 31 grudnia 2008 r. 

Po wybraniu organizacji musimy uzupełnić odpowiednią rubrykę w zeznaniu podatkowym (PIT-28, PIT-36, PIT- 36L, PIT-37 lub PIT - 38) podając nazwę organizacji, jej numer KRS oraz kwotę, którą chcemy przekazać - nie większą niż 1% należnego podatku po zaokrągleniu w dół do pełnych dziesiątek.

Chyba udzielił mi się nastrój Wielkiej Orkiestry.